>>kartka z notatnika, skrawek do wypełnienia luki w czasie gdy nie miałam nic ciekawego do powiedzenia...<<
Ze mną to jest tak, że ja składam się z emocji w 95% a reszta to tylko 5%...Emocje sterują wszystkimi zdarzeniami w moim życiu. I niestety nie moge powiedzieć ze to zawsze wychodzi na dobre...Na nowo orientuję się gdzie ja stoję...co ja robię...a więc...? Przecież ja zamias rozwijać swoje umiejętności na przyszłość, czyli zdobywać jakieś wykształcenie, jakieś postawione ziemskie cele, ograniczam się do bogatego życia wewnętrznego. Emocje. Znów emocje...
Nie ukrywam że pisanie, pod każdą postacią, komponowanie mojej amatorskiej muzyki, wszelkie przejawy talentów artystycznych, zamiłowanie do ekspresji odczuć, przeżyć, uwielbienie obserwacji i głębokiej kontemplacji sprawiają mi ogromną satysfakcję i to dzieki temu życie mi smakuje...Tylko jak ja to połącze z moją kolejną życiową pasją...jak ja połączę medycynę, która jest nauką przyziemną, suchą, faktyczną, z moim filozoficzno-poetycko indywidualnym stylem bycia? To chyba jest nowe wyzwanie...Albo wykazać się takim sprytem i organizacją żeby pogodzić obie rzeczy, albo dokonać konkretnego wyboru. Nie wiem który jest właściwy, ale postanawiam zaufać swojemu Reżyserowi...
Myśle że przyda się porządne katharsis, gruntowne ekspresowe porządki wśród moich wszystkich spraw, większych, mniejszych, codziennych i niecodziennych...Mam teraz dobre warunki aby osiągnąć jedno z moich wielkich marzeć...dostanie się na studia to przecież jest kolejny awans...taki, który nie tylko wzbogaca mnie o nową drogę którą chcę podążać, ale na pewno stanie się także źródłem inspiracji, nowych przeżyć i wrażeń które będą moim paliwem. Do życia, do tworzenia, szczęściem do dzielenia się z innymi...Obliczyłam że zostało mi 90 dni do mojej drugiej szansy...Do tego na lepsze zmieniło się kilka rzeczy...i wszystko naokoło mówi mi że warto dać z siebie naprawdę wszystko żeby wreszcie zacząć osiągać swoje szczyty...
Na ten czas zabieram zapas siły, zapału, wytrwałości i osobną walizkę na marzenia, bo to one są jedynym powodem dla którego podejmę każdy trud by je zdobyć...Głęboki wdech i wskoczę w ten spin dzięki któremu wreszcie będę mogła odczytać siebie na liście przyjętych na Uniwersytet Medyczny...Znów przypominają mi się słowa innej piosenki...
"Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec
możesz mieć wszystko czego, czego tylko chcesz
każdą myśl zamien w poztywne słowo
słuchaj, słuchaj bo
zabawnie tak oddychać przez różową słomkę
cudownie tak rozmawiać bez niemiłych wspomnien
każdy dzien mówi nam coraz więcej
słuchaj, zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz
słuchaj, sluchaj,
piękne słowa mówią wszystko
lecz nie zmienią nic, ohoh..
Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz
słuchaj, sluchaj, je je
piękne słowa mówią wszystko
lecz nie zmienią nic,
nie zmienią nic,
nie zmienią nic!
Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec
możesz tak, tak po prostu znów zapomnieć się
nowy dzien zawsze daje nowe życie
słuchaj, zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz
słuchaj, sluchaj,
piękne słowa mówią wszystko
lecz nie zmienią nic,
Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz
słuchaj, sluchaj,
piękne słowa może powiedzą ci wszystko,
ale nie zmienią nic,
nie zmienią nic!"
No i proszę. Jak ja kocham odkrywać swoje życie w tekstach takich fajnych piosenek. Czy to nie jest niesamowite...Czy nie odczuwacie czasem tego takiego powiązania wszystkiego co się znajduje na ziemi a nawet i we wszechświecie...Haha...a może to jakaś choroba psychiczna :P?
Chyba wraca moja ukochana Harmonia. Idę ją ciepło przywitać...tak długo już się nie widziałyśmy, tak bardzo się za Nią stęskniłam...To poczucie porządku jakie daje, ten rytm zgodny z wszystkim co znajduje się naokoło...To dzięki czemu zdobywam cierpliwość, wytrwałość potrzebne w tej wspinaczce...Znowu będziemy mogły codziennie rano zjeść śniadanie i wypić kawę, i znowu będę mogła dostąpić tego błogosławieństwa jakim jest owocna praca...Wszystko znów znajdzie swoje miejsce...I znów wszystko będzie tak jak być powinno...:):)
Myślę, że moje Inspiracje także się czują dobrze. Że od czasu do czasu będę mogła delektować się ubieraniem moich myśli w słowa, słów w emocje, i z tego czerpać satysfakcję która tak szczególnie mi smakuje...Już jestem starsza...Coraz lepiej wyrażam siebie, coraz lepiej potrafię celebrować życie, każdy dzień, cieszyć się każdym epizodem, wątkiem i zdarzeniem...Dumnie stąpać po ziemskiej scenie i odgrywać powierzoną mi rolę...Dziękuję Bogu za wszystko co mam, szczególnie za to z czego zrobiona jest moja dusza i za to, jakimi talentami i umiejętnościami jest przyzdobiona...I za to jak postrzegam świat, i za to że żyję...
I za to że mogę zdobyć każdy szczyt na który chcę wejść...Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba...Semper in altum et nihil valenti difficile est... :):)
"celowość"
Tą stronę...
każde moje słowo o zdarzeniach...
...I każde zdarzenie w słowach...
wszystko co dla duszy...
...I co dla ciała...
Każdą sekundę mojego życia...
This page...
every word about happening…
…And every happening in words
Everything what’s for mind…
…And for body
Each second of my life…
każde moje słowo o zdarzeniach...
...I każde zdarzenie w słowach...
wszystko co dla duszy...
...I co dla ciała...
Każdą sekundę mojego życia...
This page...
every word about happening…
…And every happening in words
Everything what’s for mind…
…And for body
Each second of my life…
KONCENTRAT – wiele dodać, nic ująć…
Są różne teorie na temat kształtowania się osobowości. Jedni mówią, że charakter dostajemy w genach, drudzy że dziecko to niezapisana kartka papieru na której wdrukowywuje się całe otoczenie nowego obywatela Ziemi. Dla kontrastu kolejna grupa ludzi uzna wszystko co napisałam za brednie…
Ja jednak uważam że moja osobowość jest zbudowana na wszystkich moich wartościach, doświadczeniach i pomysłach. Jestem odbiciem swojego własnego wyobrażenia, mimo że wiem że moją postać wykreował Bóg, który jest Reżyserem Mojego Życia…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz