
Dziś stoczę pierwszą bitwę w wojnie o Uniwersytet Jagielloński...Ciężko będzie przekonać mamę że nadszedł już czas kiedy powinnam poważnie wziąć życie w swoje ręce. Nie mogę dopuścić żeby z tego powodu, że mama chce czuć się komfortowo mając mnie wciąż "na oku", zrezygnowała z UJ...to takie absurdalne...człowiek dostaje się na najlepszą uczelnię w Polsce a tu takie płotki stawiają do przeskoczenia...A i owszem, pewnie że akademik to nie jest najlepsze miejsce do mieszkania, ale w mojej sytuacji mieszkanie ciągle u mamy też nie jest dobrym rozwiązaniem...
Zaraz zadzwonię do R. .Tęsknię... :( Szczerze mówiąc bardzo się boję o to co z nami będzie. Nie chcę go stracić, tak jak A. Chciałabym żeby on po swoim stażu przyjechał do mnie i pomieszkał w Polsce dopóki nie skończę studiów...Muszę z nim o tym jakoś porozmawiać...
Teraz do moich najważniejszych zadań należą takie rzeczy jak "zdobywanie na wpół zdobytego Krakowa", panowanie nad własnymi, naprawde rozbisurmanionymi emocjami i uporządkowanie swojego życia...po prostu większy krok w przód i żeby tylko jeszcze troszkę bardziej się postarać i zwiększyć swoją...skuteczność?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz