Image Hosted by ImageShack.us

"celowość"

Tą stronę...
każde moje słowo o zdarzeniach...
...I każde zdarzenie w słowach...
wszystko co dla duszy...
...I co dla ciała...
Każdą sekundę mojego życia...


This page...
every word about happening…
…And every happening in words
Everything what’s for mind…
…And for body
Each second of my life…

KONCENTRAT – wiele dodać, nic ująć…

Są różne teorie na temat kształtowania się osobowości. Jedni mówią, że charakter dostajemy w genach, drudzy że dziecko to niezapisana kartka papieru na której wdrukowywuje się całe otoczenie nowego obywatela Ziemi. Dla kontrastu kolejna grupa ludzi uzna wszystko co napisałam za brednie…
Ja jednak uważam że moja osobowość jest zbudowana na wszystkich moich wartościach, doświadczeniach i pomysłach. Jestem odbiciem swojego własnego wyobrażenia, mimo że wiem że moją postać wykreował Bóg, który jest Reżyserem Mojego Życia…

piątek, 9 listopada 2007

Co mi w duszy gra…

Należę do tych, którzy wierzą w to że wszystko co ma się zdarzyć jest i tak z góry zaplanowane. Że absolutnie nic nie dzieje się przez przypadek... Nawet jeżeli nam się wydaje że tak nie jest, że to my planujemy i od nas wszystko zależy. Że te nasze wahania, problemy, podejmowanie decyzji – ze ostateczna decyzja należy do nas, to ja uważam że TO WSZYSTKO też jest wpisane w nasze osobiste scenariusze. Bo tak właśnie sobie to zaplanował Reżyser…Pozwólcie że teraz usiądę i przedstawię wam…



Scena: 19, akt: 9, ujęcie: I
„Z należytym szacunkiem i godnością zamykam w pamięci to co było. Z namaszczeniem zakonserwowane, oszklone wspomnienia zamykam w bezpiecznym miejscu. Temu co było, zawdzięczam to kim jestem teraz i podstawę do tego kim chcę zostać. Przypominam sobie tę rolę, odgrywanie siebie w swoim życiu, w tym niezwykłym filmie którego akcja rozgrywa się jednocześnie na tym samym planie wraz z życiem innych ludzi…Wspólna ziemska scenografia, sześć miliardów wielowątkowych historii…

A moja rola? Polega teraz na tym aby się podnieść ze swego dna, odbić i popłynąć ku górze. Postawić nowe cele obok starycg i do nich dążyć…

Nie dostałam się na medycyne…Konsekwencja moich niestarannych działan czy inny powód? W każdym razie, na pewno stało się to w jakimś celu, którego ja jeszcze nie znam…? Ten rok dostałam od losu na poprawę…Na walkę ze swoimi słabościami. Muszę nabrać prędkości…Wykorzystać swoją szansę na uzupełnienie swojego powołania…

W międzyczasie muszę przetrwać moją próbę miłości…Zahartować to uczucie tak jak się hartuje stal. Cięzkie chwile z kimś kogo się kocha nad własne życie to jak krople atramentu co wpadają do krystalicznie czystej wody…Jest mi bardzo ciężko, bo wbrew mojej woli nie umiem się na niczym skupić…Modlę się o to aby ta kropla rozeszła się tworząc tylko delikatną błękitną poświatę…Trzeba pamiętać że trudności uszlachetniają to czego dotyczą… To taka skomplikowana konstrukcja wydarzeń. Zebym się lepiej postarała. Żeby film był ciekawszy, życie lepiej smakowało…

To będzie scena bitwy…walki o miłość, powołanie i każdy mocny krok na własnej drodze życia…

Szkoda że nie potrafię znaleźć odskoczni na własne troski w uczeniu się. Przecież i tak szukam zajęcia które zabije czas oczekiwania zmiany na lepsze…Wątek miłosny przysłania mi całą akcję, która w przeciwieństwie do zwykłego filmu nie poczeka nawet na swojego głównego bohatera…Nie mogę na to pozwolić…

Usiadłam sobie na strychu, w tym samym miejscu w którym pewnego zimowego wieczoru, 10 miesięcy temu mogłam wyjawić miłości mojego życia to co do Niego czuję, a zaraz po tym posmakować każde wspaniałe słowo odwzajemnionego uczucia…

Przypomniało mi się teraz to co niedawno powiedział mi mój przyjaciel…”Im mocniej planujesz, tym los dotkliwiej ci dokopuje”…I znów chaos w głowie…Idę sprzątać…Powoli i konsekwentnie…zaczynam od strychu…czyli od głowy…"

Brak komentarzy: