Układanie tak wielu spraw w mojej głowie okazuje się bardzo trudnym zadaniem. Niby mam prawie 20 lat, a po zwojach mózgowych czasami biegają takie myśli, że podejrzewać można byłoby moich rodziców o sfałszowanie daty urodzenia o jakieś 4-5 lat... Sama nie nadążam za tym co się ze mną teraz dzieje...
Zacznijmy od tego że pomysł zostawienia mojego awaryjnego kierunku studiów (pielęgniarstwo) był jak najbardziej ZŁY. Żałuję, cholernie żałuję. Nie dlatego, że wolałabym zostać pielęgniarką. Po prostu brak mi samego studiowania, ludzi, codziennej zmiany otoczenia, jakichś obowiązków...Takiej codzienności do jakiej przywykłam przez te wszystkie szkolne lata...Owszem, świadomość że mam masę czasu po to aby zadbać na nowo o 3 poprawkowo-maturalne przedmioty daje odrobinę poczucia usprawiedliwienia...
Niewątpliwie niedobór zajęć sprawia że noc miesza mi się z dniem, a coś takiego jak "poczucie czasu" drzemie sobie gdzieś w kącie mojej podświadomości. Moja inspiracja jest niedożywiona. Brak jej świetlistych grzanek na porannym słoneczku i aromatycznej esencji roześmianych uczuć...Ma mętne, zapłakane oczy i ciągle pokłada się po kątach mojej duszy, szczelnie okrywając się swoim ulubionym kocykiem z nadziei. Ale i kocyk należałoby uprać w dobrym płynie na odświeżenie kolorów...
Żyję dobrym słowem moich przyjaciół...Dużo się modlę i coraz więcej rozmyślam... Muszę sie sobą zająć...Zaleźć sobie twórcze i rozwojowe zajęcia...Pogodzić naukę z dynamicznym rytmem większej ilości zajęć...
Nie wiem jak przekonać Tatę o tym, że już wyrosłam z okresu gdzie większość podejmowanych przedsięwzięć paliła się "słomianym ogniem". Że studiowanie medycyny to jest właśnie to czego ja właśnie chcę i jestem pewna. Z tego tytułu pcham się na wolontariat do szpitala...Sprawdzić swoją wytrzymałość...
Moja głowa jest wyjątkowo oporna teraz na to co mi potrzebne do poprawy matury. Fizycznie zamykają mi się oczy nad podręcznikiem, chemia sprawia że wydziela mi się hormon snu, na co biologia odpowiada charakterystyczną reakcją na znudzenie...Dlaczego tak bardzo zajmują mnie rzeczy, które teraz powinny czekać na swoją kolej kiedy wszystko już bedzie zdane i poprawione...? Znachodzę tysiąc innych rzeczy do zrobienia, na które teoretycznie szkoda czasu...
Codziennie obiecuję sobie coś poprawić, zdyscyplinować...Na razie tylko "pływam", szukam dobrego, stabilnego punktu zaczepienia, który będzie podporą by odbić się od mojego dna...
Godzinna, telefoniczna rozmowa z moim Tatą załamała mi głos i zeszkliła oczy. Albo to mi dziś było łatwo dokuczyć albo to Tata miał wyjątkowo krytyczno-obiektywny humor którym dopiekł mi do żywego. Po raz kolejny wywlókł moje troski na zewnątrz przybierając je w wyszukane i bolesne słowa oraz szatę beznadziejności. To tak naprawte on mi powiedział po co do niego dzwonię i jak się mam, a nie ja wyżaliłam się o tym co mnie boli...
Takie jakie by to nie było trudne i mozolne solidnie sprzątam w swojej głowie...Jutro jest nowy dzień...Jutro jest kolejna szansa żeby znaleźć dobry, ciepły prąd w rzece czasu i dopłynąć nim do celu. Kubek chłodnej czekolady na dobranoc...Satysfakcja z dzisiaj? Niekoniecznie. Ale i stwierdzenie z uśmiechem że przecież nie każdy kadr z filmu jest idealny...
"celowość"
Tą stronę...
każde moje słowo o zdarzeniach...
...I każde zdarzenie w słowach...
wszystko co dla duszy...
...I co dla ciała...
Każdą sekundę mojego życia...
This page...
every word about happening…
…And every happening in words
Everything what’s for mind…
…And for body
Each second of my life…
każde moje słowo o zdarzeniach...
...I każde zdarzenie w słowach...
wszystko co dla duszy...
...I co dla ciała...
Każdą sekundę mojego życia...
This page...
every word about happening…
…And every happening in words
Everything what’s for mind…
…And for body
Each second of my life…
KONCENTRAT – wiele dodać, nic ująć…
Są różne teorie na temat kształtowania się osobowości. Jedni mówią, że charakter dostajemy w genach, drudzy że dziecko to niezapisana kartka papieru na której wdrukowywuje się całe otoczenie nowego obywatela Ziemi. Dla kontrastu kolejna grupa ludzi uzna wszystko co napisałam za brednie…
Ja jednak uważam że moja osobowość jest zbudowana na wszystkich moich wartościach, doświadczeniach i pomysłach. Jestem odbiciem swojego własnego wyobrażenia, mimo że wiem że moją postać wykreował Bóg, który jest Reżyserem Mojego Życia…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz